Na krawedzi (1125)

Jak długo jeszcze będziesz użalał się nad sobą Kryjąc swą słabość we własnej głupocie Chcesz zaimponować swoim "przyjaciołom" Śmiejącym się z Ciebie za Twymi plecami Wybrałeś dziwną drogę dostania się do celu Do bycia w centrum pieprzonej uwagi Lecz przez swą bezmyślność oddalasz się od tego Coraz bardziej, coraz bardziej się oddalasz Czego brakuje, ile potrzeba czasu Byś zrozumiał, że nie o to tu chodzi Twój czas jeszcze nie dobiegł końca Jest jeszcze szansa aby wszystko zmienić Jest jeszcze szansa by wszystko zmienić Wyniszczasz samego siebie Niszczysz swój świat tak ciężko budowany A przecież nie po to tak się starałeś Polepszając swój byt w tym bezlitosnym życiu Teraz rezygnujesz kładąc wszystko na jedną szalę Czego brakuje, ile potrzeba czasu Byś zrozumiał, że nie o to tu chodzi Twój czas jeszcze nie dobiegł końca Jest jeszcze szansa aby wszystko zmienić Trzeźwość umysłu zaćmiona Oczy podkrążone już dawno zaszły mgłą Twarz pobladła, bez żadnego wyrazu Ręce, które nic już nie zrobią Obraz człowieka żyjącego na krawędzi Który nie myśli już o tym jak wygląda Pełnego bólu, nienawiści do siebie Martwy człowiek, żywy trup...