Dwie szklaneczki wina (Jędrusik Kalina)

W tym mieście, w którym się spotkamy, za rok, za chwilę kto to wie wtem zatrzymają się zegary i wszystko będzie jak we śnie: Więc będą dwie szklaneczki wina, i trochę śmiechu, trochę łez... może pójdziemy gdzieś do kina, może w straganie kupisz bez... Może nocą gdzieś na moście pomilczymy o miłości, może powiesz coś od rzeczy, może nie... I przez te dwie szklaneczki wina nagła wesołość dwojga serc. W tym mieście, gdzie się rozstaniemy, za rok, za chwilę, może dziś, nic się nie stanie, nic nie zmieni, jak gdybyś wcale nie miał iść: Znów będą dwie szklaneczki wina i trochę śmiechu, trochę łez... Może pójdziemy gdzieś do kina, może w straganie kupisz bez... Może nocą gdzieś na moście pomilczymy o miłości, może powiesz coś od rzeczy, może nie... I przez te dwie szklaneczki wina będziemy śmiać się aż do łez, bo przecież to nie nasza wina